Sty 23 2015

O cudzie Tworzenia

tworzenieJakże istotne jest by człowiek żyjąc tworzył- czyli odzwierciedlał siebie w sztuce, w dziele swego życia…to pobudza czynnik życia, ożywia, rozjaśnia, dodaje witalności i przedłuża życie. Być może nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale przecież wszyscy potrzebujemy jakiejś formy realizacji naszego bytu, naszego ja żeby żyć. Nasze życie tutaj niejako napędza się poprzez naszą realizację, tworzenie, przejawianie siebie, wyrażanie na zewnątrz.

Każdy ma jakiś dar, talent, wyjątkowe zdolności, umiejętność, coś co sprawia, że czuje się lepszy, piękniejszy i pełniejszy gdy działa pod wpływem siły swojej pasji, gdy tworzy w zgodzie z Sobą.

Proces twórczy jest jak pobudzająca tabletka, jak lekarstwo dla naszego organizmu i życia, powoduje że wzrasta nasz poziom zadowolenie z siebie, wszystko ukazuje się w jasnych i pięknych barwach, przepełnia nas szczęście, radość, rozpiera energia. Tworząc pozwalamy swobodnie przez nas przepływać energii, której wibracja jest natchnieniem duchowym, jest samym pięknem i doskonałością, jest Źródłem, a my jakby formą, poprzez którą energia ta może być odlana i utrwalona w świecie materii. Gdy jesteśmy w czystym natchnionym kontakcie z tą wszechobecną energią, wówczas stajemy się jej nieodłączną częścią, nabieramy jej cech, jesteśmy nią, zespoleni i przesyceni, wibrujemy na znacznie wyższych poziomach niż zazwyczaj, przez co wprowadzamy do naszego ciała i życia wyższe ideały, obrazy, przesłania które zmieniają nas. Podnosimy naszą zdolność pojmowania, naszą energię i ciała auryczne do funkcjonowania na bardziej subtelnym poziomie. Efekt tego połączenia utrzymuje się jeszcze po zakończeniu całego procesu i przekłada się na jakość naszego życia, na nasze zdrowie, rozumienie zjawisk i odbieranie rzeczywistości, dlatego często mówi się, że artyści żyją jakby w oderwaniu od naszego świata.

Tworząc jakieś dzieło, pracując w sposób, który przynosi nam pełnię, satysfakcję, sprawia, że czujemy się silniejsi, radośniejsi, że mamy poczucie sensu istnienia. Pracujemy wówczas na poziomie, który otwiera połączenia z całością istnienia, dla wyższego dobra, dla jakiejś szerzej pojętej całości, dla piękna. Tworzenie obrazu, pomaganie w schronisku, pracowanie przy chorych, rzeźbienie, pisanie, udzielanie porad prawnych, czy malowanie kubeczków na specjalne okazje- wszystko może być pozytywną pasją, która wykracza daleko poza małe pojęcie pracy. Recytowanie wiersza w sposób, który pobudza ludzkie serca i umysły do kontemplacji pewnych wyższych ideałów, do poszukiwania w głębi odpowiedzi, do szukania granic i ich przesuwania –jest wielkim twórczym dziełem, które powstaje na płaszczyźnie, gdzie energia kreacji nie ma ograniczeń i jest czystym potencjałem gotowym do wykorzystania. Cała sztuka polega na wzbudzeniu w sobie tego stanu, na dosięgnięciu tej przestrzeni w sobie i poprzez siebie odzwierciedleniu jej na zewnątrz.

Gdy odnajdujemy sens w czymś co po ludzku, ziemsku patrząc jest absurdalne lub mało znaczące, to nie znaczy, że to nie ma wagi, że jest to bez wartości. Jeżeli w środku czuję, że mam dar by zostać florystką i kwiaty przemawiają do mojej duszy, potrafię stworzyć arcydzieło i wyrazić symbolicznie wszystkie odcienie miłości i słowa poprzez ich kombinacje wówczas jestem artystką, twórcą, mistrzem. Jeżeli tworzę i wierzę, że to jest piękne i ma sens i jest doskonałym ukazaniem mojego kontaktu z najpiękniejszą wibracją jaką ja odczuwam, to naprawdę warto podtrzymywać w sobie tę wiarę i nie ustawać w dążeniach.

Każde najmniejsze hobby może stać się źródłem nie tyle zadośćuczynienia finansowego, co źródłem życia, prawdziwym zastrzykiem światła, wiedzy, natchnienia, żywym kontaktem z własną przestrzenią duchową. Wiedząc czym jest ten specyficzny proces twórczy, co dzieje się podczas gdy skupiamy całą naszą myśl, energię, całe nasze ja na wyższym ideale, który staramy się przetworzyć tu na Ziemi w coś dobrego, wzniosłego, pięknego, nigdy nie żałujemy czasu, który poświęcamy na tworzenie, ale dziękujemy, że możemy być częścią tego doświadczenia. Tworzenie na odpowiednim poziomie przy zatraceniu swego ja w procesie, gdy dajemy się ponieść uniesieniu, energii którą przetwarzamy poprzez siebie można niejako przyrównać od odczucia podczas modlitwy, bo gdy o tym pomyśleć to jest trochę jak rozmowa z Bogiem, to odlewanie w formie piękna, które tam postrzegasz i chcesz pokazać innym.
I właśnie zalałam płytkę wodą, bo się zatopiłam w swoim procesie… 🙂 to jest właśnie oderwanie od rzeczywistości…gdy tworzymy.

Każde takie połączenie jest błogosławieństwem, jest obmyciem swojej istoty z zalegających brudów i zbędnych emocji, to przejście do wymiaru czystej wibracji bez fałszu, to postrzeganie i odzwierciedlanie części będącej składową jedności w doskonałym planie, gdzie wszystko jest doskonałe i ma sens, oraz łączy się w całość. Gdy nasycimy się taką wizją i jej obrazem, gdy skopiujemy, przyjmiemy go w siebie wtedy funkcjonujemy z tą energią-źródłem jako jedno i wszystko w nas nabiera cech tego źródła- innymi słowy to jak uzdrowienie wielopoziomowe dla duszy ciała i umysłu, to pozbywanie się złogów ciężkiej energii, błędnych myśli i trudnych emocji przy pomocy doskonałej wibracji. Im dłużej trwa proces, im bardziej regularny tym większe korzyści dla nas i naszego życia i większa zmiana zachodzi w nas samych na głębszym poziomie. Jestem przekonana, że wiele z tzw. cudownych uzdrowień dokonuje się w ten właśnie sposób, gdy ludzie odnajdują w czymś wyższy sens i odnajdują swoje tzw. powołanie, rodzą się na nowo do życia w jakiejś idei, pasji której się oddają.

To jeden z ‘sekretów’, oczywistych kiedy o tym pomyśleć, życia zdrowego, szczęśliwego, rozwijania się i zdobywania wiedzy drogą własnych wewnętrznych wędrówek w jedności i zgodzie z własnym natchnieniem, z darem który na to życie mamy. Być może ten dar, który ty akurat masz jest idealnym pomocnikiem dla ciebie na to życie i wcale nie musi on służyć sławie, zarabianiu pieniędzy ale może za to być twoim wielkim towarzyszem, twoim wspaniałym narzędziem, dzięki któremu poczujesz, że masz żywy, osobisty, jakże intymny kontakt z Duchowym wymiarem twojej Istoty.

Znałam dziewczynę, która wypoczywała po pracy w kuchni- (swoją drogą ja nie cierpię gotować więc to był dla mnie fenomen) i zrzucała z siebie wszystko gdy stawała przy swoim zeszyciku z przepisami na babeczki dekorując i bawiąc się połączeniami i zapachami w kuchni, dedykowała te wypieki znajomym na różne okazje, swoim dzieciom, teściom. Ilekroć mąż widział ją w kuchni wiedział, że to jest jej czas na, co dla mnie było dziwne- relaks i ochłonięcie, na zatopienie się w swoim świecie z dala od tego co ją przytłaczało. Być może kuchnia to bardzo prozaiczny przykład, ale gdy się widziało wyraz jej twarzy przy wyjmowaniu wypieku z piekarnika to aż się dusza śmiała z niedowierzania jak coś tak niby zwyczajnego może tak przeistoczyć Asię w taką Asię.

Każdy rozmawia ze swoim duchowym wymiarem, z Rodzicem po swojemu, jeden pójdzie pokornie i posiedzi w ciszy, inny będzie kontemplował gwiazdy, a jeszcze inny badał teorię kwantową. I każdy sposób jest dobry, ważne żeby jakiś mieć. Bo to cudowna metoda na oderwanie się od jednopunktowego widzenia teraźniejszości, od zobaczenie wszystkiego, swego życia z innej perspektywy, to sposób na wyrwanie się z błędnego koła a stamtąd już tylko krok do cudownych rozwiązań. Cudowne rozwiązania to stan, w który się wprawiasz, gdy wibrujesz w jedni ze swoim najwyższym potencjałem, to stan tworzenia o którym mówię. Gdy wchodzisz w ten stan wtedy otwierasz drzwi do świata cudów.

Dlatego nie niszczmy naszych pasji wyrzutami sumienia, że marnujemy czas, albo że nikt tego nie doceni, albo tym, że nie warto bo przecież w oczach świata to nic nie znaczy… Nie ważne co myśli świat, ważne jak to co robisz działa na ciebie, jaki wpływ ma na twoje życie, a czasem i na innych poprzez to jak widzą ciebie odmienioną. Ważne żeby być w zgodzie ze swoim wewnętrznym światem, by dusza śpiewała- pozwól sobie na chwilę relaksu, na odpoczynek, na otrzymanie dobra dla siebie-przecież nic nie kradniesz, masz do tego prawo i TAK, jest to pożyteczne, dobre i wręcz niezbędne żeby żyć prawdziwie i szczęśliwie.

Magdalena

Brak komentarzy