Lis 13 2017

Duchowe a karmiczne – znajdź ‚czas’ by uwolnić swoją duszę

Znajdź ‚czas’ by uwolnić swoją duszę, ten obrazek, tak też zatytułowany, który niedawno znalazłam, idealnie odzwierciedla sedno mego tekstu, który powstał pod wpływem inspiracji z moich kontaktów z ludźmi na co dzień…i obserwacji wydarzeń z jakimi borykają się w swoim życiu.

Wielu ludzi nie rozumie, że jest dużo łatwiejszy sposób doświadczania tutaj, tego tzw. przerabiania lekcji dla duszy, czyli albo w opcji duchowej albo w gorszej opcji karmicznej. I w duchowej jak to nazywamy z koleżankami jest trochę tak jak podejście za pierwszym razem, można przerobić trudne lekcje nawet nie wiedząc o tym na małych zdarzeniach, to opcja dla tzw grzecznych dzieci… Natomiast niechęć do przerabiana  pewnych cech, zachowań, własnych reakcji na drobnych sprawach uprzejmościach międzyludzkich skutkuje stoczeniem się tzw. w opcje karmiczne- a tam już zderzenie jest większe, skala zjawiska rośnie po to byś mógł je w końcu zauważyć, poczuć, przeanalizować, zatrzymać się i wywnioskować co zrobiłem nie tak. Przykładem może być nie wyświadczenie uprzejmości w zwykłej drobnej życiowej sprawie, np. koledze, przyjaciółce, matce, ciotce, gdy prosi o wsparcie, bo coś się popsuło, bo nie ma jak dojechać do lekarza, bo potrzebuje teraz akurat jak mawiała moja nauczycielka kromki chleba… To co, że za tydzień będzie mogła kupić sobie cały bochenek, i że wkoło pełno ludzi którzy przecież mogą zrobić to samo dla niej co ty… Poprosiła ciebie- bo mniej się wstydzi, bo ty jesteś najbliżej, bo myślała że jesteście blisko… Kruczkiem w takiej opcji jest zawsze to, że nie mam czasu, że zawsze są ważniejsze według nas sprawy, że jesteśmy akurat w trakcie zdawania aplikacji albo załatwiania podwyżki i cały czas poświęcamy jakiemuś projektowi. Wszystko to część testu-to tylko okoliczności-zawsze jakieś są- ważne jest gdzie twoje serce człowieku jest w tej chwili i na ile targujesz się ze sobą i swoim sumieniem, kalkulujesz czy warto coś zrobić w zamian za coś, bądź już w głębi ducha usprawiedliwiasz się że tego nie zrobisz, bo każdy może pomóc i dlaczego właśnie ty miałbyś być tą osobą…szczególnie, że przecież o ciebie nikt tak nie zabiegał i twoje sprawy- uuu tu ego (czytaj małostkowe ja)pięknie konfiguruje dane byśmy oblali… I często oblewamy, stawiamy na siebie jak to się dziś popularnie mówi, tymczasem w sferze duchowej postawiliśmy nie na siebie ale przeciwko sobie, o i teraz dopiero wydarzenia przybierają większy kaliber i zostają wytoczone większe działa, lekcja przechodzi w wymiar karmiczny, bo nasze wibracje się zaniżają i doświadczamy życia i codzienności w wymiarze karmy: przyczyna – skutek. Ty nie pomogłeś mi kiedy prosiłem o pomoc, to teraz ktoś potraktuje cię podobnie w ważnej dla ciebie sprawie- sprawie której nie przeoczysz bo jest dla ciebie na dziś numer jeden … I tak nie dostaniesz kredytu na mieszkanie, szef nie da ci awansu, bo się za mało starałeś, zawalisz ważny projekt, bo ktoś w ostatniej chwili wycofa się z umówionej pomocy na pokazie, bo wypadło mu coś ważnego, itp.

Człowiek zawsze ma opcje przerabiania ważnych postaw życiowych w opcji duchowej. Co ciekawe jest to podkreślane w każdej znaczącej filozofii, większej religii- staraj się być dobrym człowiekiem i nie czyń drugiemu co tobie nie miłe. Niby proste, takie cliche, ale ile z tym kombinowania. Ten sam mechanizm działa oczywiście też w drugą stronę, gdy pilnujesz siebie w życiu i swoich reakcji w  stosunku do innych, gdy pilnujesz swego pionu moralnego jak to nazywam w głupich błahostkach, żyje się łatwiej, płynie się z prądem i ludzie są milsi, nawet gdy się potkniesz ktoś cię raptem łapie, a niespotykane wydawać by się mogło zdarzenia w codzienności ciebie spotykają. Trafiasz we właściwe miejsce o właściwym czasie, np. żeby kupić tanio wymarzone mieszkanie, żeby spotkać profesora, który może ci otworzyć drzwi na wymarzoną uczelnię, po prostu żeby uniknąć ulewy gdy nie masz parasola… Duchowe a karmiczne to kolosalna różnica, i dużo lepiej jest przerobić doświadczenie w wymiarze duchowym…ale do tego trzeba stałego pilnowania siebie, swoich reakcji, analizowania w drobnych sprawach czy ktoś przez nas nie jest pokrzywdzony, czy zadośćuczyniłem tej osobie, czy mogłem w końcu zrobić więcej, czy moje serce ma dobrą wolę, i w końcu co mnie powstrzymuje a co sprawia że chcę komuś pomóc? To życie ze stale podwyższoną poprzeczką, ale to jedyny sposób by przejść przez tzw. lekcje tudzież pułapki w miarę łagodnie, trzymając za rękę anioła stróża i słuchając cichego szeptu duszy. To trudne bo nieraz chce się gdy dzień jest gorszy, gdy ludzie wkoło narzekają i płaczą rzucić wszystko, odwrócić się plecami i stwierdzić, idę po najmniejszej linii oporu- nie walczę o swoją duszę, ważne jest tylko jak teraz i tu sobie poradzę  w materii. Otrzeźwienie nieraz przychodzi dopiero gdy widać zbliżający się horyzont końca tego odcinak tutaj, wtedy nie da się nadrobić wszystkich sytuacji, które zeszły na poziom karmy, a które wleczemy za sobą jak głazy w plecaku. Dlatego zawsze powtarzam, że tak mało czasu zostało by przeżyć to tu jak należy, godnie, z dobrym gestem… By pod koniec dnia wyrzuty sumienia nie dręczyły nas majakami, bardzo realnymi dla śniącego.

Karmiczne to też rodowe, czyli to co nagromadzono w danej linii rodowej jako największe głazy, przewinienia, zbrodnie przeciw drugiemu człowiekowi. I tu albo idziemy po śladach przodków dokładając lub starając się zjeść kawałek tego pokarmu z wielkiego stosu na płaszczyźnie karmicznej, co zawsze idzie jak koń pod górę z wielkim obciążeniem, albo przerabiamy na swoich wyższych wibracjach duchowych, gdzie jesteśmy wstanie przy odpowiedniej postawie i staraniu przerobić dla przyszłych pokoleń w tym rodzie pewien program, schemat postępowania tak, by następne dusze wcielające się miały łatwiejszą drogę, zadania i mogły już iść w kierunku ewolucji a nie sprzątania. Niuanse tak ludzie nazywają drobne zdarzenia, które pomijają często przy kontaktach międzyludzkich, warkną na kogoś, bo się spieszą, odwrócą głowę w drugą stronę bo ta matka koleżanki mojej córki śmierdzi albo jest poniżej moich standardów i nie powiem jej dzień dobry… Nie pożyczę mu długopisu na teście, niech ktoś inny mu da, ja mam tylko ładne, itp. Rzadko myślimy jak boli nasze zachowanie innych lub jakie konsekwencje potem ten tzw. niuans ma w życiu jakiegoś człowieka. Jak go rani, jak dotyka duszy, powiększa wstyd, lub wywołuje konkretne zdarzenia jak oblanie egzaminu, czy gorszą ocenę, czy spóźnienie się do szkoły po dziecko małe, bo ktoś zastawił nam samochód myśląc- a poczeka sobie takie życie, a dziecko, które  czeka na matkę czuje strach i niepewność…. którą i ty poczujesz ale w innym wymiarze zdarzeń, na miarę twoich doświadczeń dorosłego. To są realne przykłady, które kształtują realne wydarzenia w życiu osoby, która machnie ręką na drugą istotę jak na pionek na planszy gry. To jest nie postrzeganie powiązań międzyludzkich, nie widzenie zwykłych zależności energetycznych i ignorancja. Dziś już nie stać nas na takie widzenie świata, świadomość wzrasta i bardzo szybko kreują się dziś skutki na planie fizycznym w opcji karmicznej, im wyższa wibracja tym szybciej rozpozna skąd się coś wzięło ale też szybciej doświadczy skutków swoich błędów by móc je skorygować…w wyższej wibracji głównie na niuansach. Dlatego tak ważne jest dziś wychowywanie dzieci ze świadomością takich niuansów- ludzie mówią wówczas: o jakie wrażliwe dziecko, albo grzeczne czy uprzejme, dbające o innych…. Ale ilu ludzi boi się w ten sposób wychowywać dzieci argumentując, że nie chce by stały się ofiarami w drapieżnym świecie gdzie trzeba walczyć o siebie, czyniąc je tym samym kaleką w wymiarze duchowym i narażając na większe straty długoterminowo. Zgoda, trzeba umieć powiedzieć nie gdy widzimy, że coś złego się dzieje, że ktoś nas wykorzystuje lub jest nieuczciwy, ale dziś niestety bardziej pokutuje i dziś wyzwaniem jest raczej postawa gdzie ludzie idą po trupach do celu i zapominają, że naprzeciw stoi żywa czująca istota, która jest powiązana z nami karmicznie i duchowo. Dlatego dziś szczególnie trzeba uczulać dzieci na aspekt ‘jak ja tobie tak ty mi’…bo każdy może się objawić w każdym- to trochę tak, że każda osoba jest posłańcem Boga na tym planie i przynosi ci wiadomość hihi jak polecony co trzeba naprawić a jak nie chcesz to przyjdzie ich tyle, że zajmiesz się odgracaniem życia zamiast poruszaniem naprzód. Nie bójmy się więc uwrażliwiać dzieci na te niuanse, pokazywać że każdy ma uczucia i że ty masz obowiązek dbać nie tylko o swoje ale i o innych odczucia, dobro osobiste, bo ty to on pośrednio i to jak potraktujesz jego tak potraktujesz siebie w zamian –co zostanie ukazane szybciutko na wydarzeniach w twoim życiu. A najlepsze jest to, że aby taka współpraca, współżycie, pomoc innym wychodziła z serca, trzeba umieć wychowywać te dzieci z sercem naturalnie, a nie wskazując patrz co możesz zyskać, lub nie rób tego bo dostaniesz kopniaka… To tak nie działa, to musi być z serca, szczere, z poziomu intencji, inaczej skrzywia nadal wydarzenia, bo duchowe weryfikuje i nie uznaje fałszu- albo masz pierwszy odruch serca na skruchę albo nie, albo wyciągniesz rękę do płaczącej koleżanki albo miniesz ją bez słowa, bo spóźnisz się na autobus. Tego nie da się zagrać na dłuższą metę, to musi przychodzić samo wraz z postępem na ścieżce duchowej, z postrzeganiem życia w wymiarze ducha a nie materii. Bo my jesteśmy bardziej tam niż tu- tu to tylko jedno z wielu hmmm zadań jakie nasza dusza przyjęła na siebie- ale dla Ciebie najważniejsze, bo tu możesz zrobić skok milowy…. Mówi się, że Ziemia to ten świat-wymiar, który daje olbrzymie możliwości w sferze duchowej- rozwoju- i gdy o tym pomyślimy czasu jest tak mało a tak wiele do zrobienia ze sobą i dla siebie, czyli w duchowym znaczeniu z innymi i dla innych…bo na tym czy innym polu uprawiasz zboże, do jednego skarbca odkładacie i znajdziesz swoją pracę tam wyżej i nic z niej nie zniknie ale i się nie doda bez twego wysiłku, udziału.

,,Wy­magaj­cie od siebie choćby in­ni od was nie wymagali” – Jan Paweł II

Ja nazywam życie karmiczne takim popychaniem wydarzeń od dołu a nie od góry, nie z duchowej płaszczyzny, tyko popychanie swoim chciejstwem. To siła kreacji zdarzeń ale z poziomu tutaj swego ‘ja chcę’, z punktu widzenia ziemskiego nie obejmującego całościowego obrazu. Czyli widzę kawałek układanki puzzli i na dodatek jeszcze przez pryzmat swego  pożądania, lub tego co sądzę, że będzie dobre dla mnie lub co powinno się stać…. Kto co na co zasługuje, debatujemy w środku, osądzamy mając narzędzia jakie mamy bez uznania, że mogą one być ograniczone w swoim zakresie, także naszymi błędami jako użytkownika… Nie ma oddania sprawy płaszczyźnie Ducha, tylko pod warunkiem jeśli zdarzenia są po mojej  myśli, bo ja przecież wiem, że mam rację. Na tej zasadzie popychamy wiele zjawisk ale kosztem innych wydarzeń w życiu…swojej kondycji energetycznej i nieraz pomyślności długoterminowej oraz tej w wyższym wymiarze bytu. Działając z poziomu duchowego – cokolwiek się wydarzy wierzę, że dzieje się ku mojemu najwyższemu dobru, ja mam tylko pilnować swojej czystości intencji, poziomu etycznego, w miarę własnych sił a raczej z całych swoich sił starać się być z sercem postępującym człowiekiem. Resztę oddaję Górze….bo ufam duchowemu wymiarowi Istnienia, nawet jeśli nie dzieje się tak jakbym chciała i tego po ziemsku dobrego nie widać od razu. Natomiast ile udało mi się uniknąć trudu, nieszczęść, wypadków, łez i bólu bo jestem właśnie taki jaki jestem- z sercem dla ludzi…kto to wyliczy i ukaże? Ale tak jest. I czemu za to nie dziękujemy gdy już zostaliśmy z wyprzedzeniem osłonięci :)? To czego nie postrzegamy okiem, za to nie potrafimy podziękować, bo nie widzimy jeszcze ile nam zaoszczędzono :), ale wdzięczna dusza przeczuwa i stale zanosi ‘dziękuję’ i ufa i radość czuje.

Magdalena

 

 

Brak komentarzy