Paź 07 2016

Pojednanie Dusz

maxresdefaultKochani to obiecany tekst-‘przekaz’ o pojednaniu dusz, jak ja to widzę z moich przestrzeni…czyta się to i rozumie poprzez otwarcie się na obrazy, dźwięki przekazu…nie zamykajcie się poprzez osąd …bo wtedy zamykamy się na zobaczenie choćby tej opcji rzeczywistości, a zajrzeć nic nie szkodzi…nie musisz brać wszystkiego -weź to co Tobie pasuje i ciepłem serce otula… Inspirującej lektury-mam nadzieję….

         Możesz spotkać jedynie część Siebie… Widząc siebie we wszystkim wykraczasz mocą umysłu poza sprowadzanie się do funkcji ciała, które staje się tym czym jest- formą wyrazu, pewnych aspektów ciebie. Tych aspektów, które postanowiłeś doświadczyć dziś, pokochać, poznać, pogodzić się z nimi, zrozumieć… Moc twego prawdziwego Ja jest dalece niepojęta dla ja zamkniętego w granicach ego. Nasze możliwości, gdy tylko zechcemy je sobie uświadomić w pełni, ukażą to co skrzętnie chowamy za zasłoną materii świata, nieśmiertelność tu na Ziemi już dziś i wieczność życia, istnienia unaocznioną. Gdy tylko przyjmiemy na siebie wysiłek pracy postrzegania siebie jako Istoty dalece wykraczającej poza aspekt bycia ciałem- czyli nośnika komunikacji ze światem, wtedy odsłoni się przed nami światło tego czym jesteśmy a co ukrywamy przed sobą.

         Widzieć siebie we wszystkim co to znaczy? Tworzyć co to znaczy? Szerzyć co to znaczy? Królestwo moje- Niebieskie co to znaczy? Czy szerzenie, dzielenie, znaczy umniejszanie siebie? Nikt nie lubi rozstawać się ze sobą, z tym co kocha. Z drugiej strony nie jesteśmy istotami, które potrafią długo wytrwać w nie tworzeniu, unieszczęśliwia nas brak inspiracji, dawania z siebie poprzez najwyższy wyraz siebie w czymś… A zatem tworzenie to szerzenie, uwidacznianie, komunikowanie na zewnątrz najwyższej idei siebie, jakby pomnażanie siebie poprzez tworzenie z siebie. W ten sposób sprawdzam, doświadczam siebie w różnych wersjach, jakościach, odcieniach miłości, piękna, mam więcej do kochania, podziwiania, zachwycania, radowania się. Zanim nie spróbowani połączyć, wymieszać podstawowych kolorów któż mógł podziwiać wszystkie odcienie tak radujące oko i duszę?

Pokarmem dla duszy jest miłość, piękno, radość, tworzenie i szerzenie tych właśnie właściwości, a one razem tworzą to co nazywamy domem, czyli królestwem nieśmiertelnym- to jego właściwości. Ciało, jego wygląd, przesłanie jest tylko odbiciem tego co komunikuje z wnętrza swojej istoty, jest hmmm jak wyświetlacz w kinie… Często patrząc na kogoś mówimy, że wiemy co mu w duszy gra, bo ciało też odzwierciedla, wyświetla niejako obraz naszego wnętrza, przeżytych dni… Szerzyć, tworzyć…i pozwalać dorastać, współistnieć to znaczy kochać. Widzieć w każdym najmniejszym kawałku życia część królestwa to jest właśnie najwyższy sposób patrzenia na to co tu, które wiedzie Tam.

Wszystko jest energią życia wyrażoną w jakieś formie, służącą czemuś, mającą jakąś funkcję…wszystko jest piękne i doskonałe takie jakie jest i z wszystkiego można czerpać inspirację oraz informacje, poprzez połączenie tego ze źródłem najwyższym, jak po nitce do kłębka.

Ostatnio oglądałam program, w którym naukowcy porównywali nasze dna z dna różnych zwierząt oraz roślin…i cóż wyszło, że człowiek to taki zlepek procentowy dna różnych gatunków, jak na górze tak na dole…  Patrząc na najwyższy aspekt stworzenia- człowieka, istotę ludzką stworzoną na obraz i podobieństwo Najwyższego Istnienia, widzimy aspekty jakimi zostało to stworzenie obdarzone. Moc tworzenia to nasze dziedzictwo i my na co dzień unaoczniamy tą moc w naszej rzeczywistości. Tyle, że w dużej mierze nadal odrzucamy świadomie naszą rolę sprawczą. Tworzymy nieustannie i ta moc, umiejętność przekracza nasze wyobrażenie na dziś… Ale jest i jest święta i nietknięta w swojej doskonałości w wyższej części naszego wiecznego Bytu. To co my musimy tutaj zrobić to przebudzić się do świadomości ujrzenia siebie w Jedności, poprzez wspólny jeden łączący wymiar nas wszystkich- Dom, Źródło, Boga, Chrystusa, Syna źródła, Obraz i podobieństwo Boga.  Przebudzenie jednej części jak w komórkach na poziomie ciała, budzi komóreczki sąsiednie, przekazuje informację, która się szerzy dalej. Jedno przebudzenie do prawdy o sobie budzi, nawołuje pozostałe części Istnienia by wracały do Domu- czyli do świadomości prawdy o sobie.

Problem polega na tym, że tutaj funkcjonujemy nie na zasadzie połączenia, jedności, miłości, ale raczej na zasadzie rozdzielenia, nieufności, postrzegania poprzez to co nas różni w dużej mierze. A zatem tworzymy rzeczywistość alternatywną, której podstawą jest oddzielenie, brak bezpośredniej łączności, podejrzliwość, odróżnianie (podkreślanie różnic jako obcości, inny znaczy wróg i budzi nieufność)… I ciężko nam wyobrazić sobie, że mielibyśmy kochać wszystkich i każdego z osobna, ba nawet ciężko nam wyobrazić sobie tutaj, że mamy cokolwiek wspólnego z niektórymi z nas…

         A język duchowy czasem ciężko przetłumaczyć na język ego i tego świata – czego efektem jest właśnie to co widzimy w fizyczności, świat który nijak nie ukazuje prawdy o nas, tego obrazu i podobieństwa które jest naszym dziedzictwem. Pokój, radość, miłość- czy ten stan jest twoim stanem każdego dnia o każdej jego porze…. Jeśli nie, to znaczy, że jesteś w drodze jak my wszyscy, do zrozumienia, do przebudzenia. Moja przyjaciółka, wielka Mistrzyni oraz wspaniała światła Dusza mawia, że wiele się  tutaj popsuło na Ziemi i poszło nie tak jak powinno w opcji tworzenia… wypaczyliśmy wiele a w skutek naszych błędnie pojętych idei, wytworzyliśmy coś co nie opera się na zasadach panujących w Domu. Zapomnieliśmy o tym czym jest ten dom i jak się tam żyje, jakie zasady w nim królują, panują, podłóg których powinniśmy żyć, a które zapewniają trwanie, szerzenie się tegoż królestwa tu na Ziemi.

Niemniej jednak pewne aspekty naszej mocy, dziedzictwa pozostają bez zmian…nadal tworzymy,  nadal mamy możliwość w każdej chwili przypomnieć sobie Dom i wolną wolą wracać, wrócić w jednej chwili do tego Kim jesteśmy w prawdzie, w Bogu, w Domu, do Świadomości Chrystusowej.

         To co uznaję za swoje- kocham a nie odrzucam, nawet zwierzęta dbają o swoje małe i widać w nich czułość i dbałość o swoje dzieci… Czasem wszystko co trzeba to zobaczyć, że coś jest z Ciebie albo przypomina Ciebie, szukać podobieństw a nie różnic. Gdyby przyjąć, że każde dziecko na Ziemi, nie tylko te które urodziło się z twoich genów ludzkich jest częścią ciebie, bo wywodzi się  z drzewa genealogicznego rodziny dusz… Gdyby zobaczyć, że każdy nowy człowiek, który był, będzie w każdym czasie jest połączeniem różnych aspektów dusz, które pokochałeś w drodze napotkawszy tu czy tam lub pragnąłeś poczuć jako swoje i dlatego tak też się stało…. Gdyby zobaczyć siebie w połączeniu z każdym innym człowiekiem, ciebie z nim i z nią…jaki Ty wtedy by powstał, jakie cechy by miał, co by najbardziej kochał, o co by walczył, dlaczego by cierpiał, z czego się radował, a co by go smuciło, jak by sam chciał tworzyć i czego dotknąć, jak by odczuwał Niebo tu na Ziemi poprzez siebie, czy tak jak ty, czy w innych odcieniach, zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Czy kochałbyś tę nową wersję siebie, obserwował jak dorasta i stawia pierwsze kroki, jak odbija ciebie ale poprzez inne już aspekty, bo jest mieszanką ciebie tego i tego ciebie które bardzo bardzo już kochasz i które połączyłeś by rozszerzyć was ku większej chwale Istnienia….

Uff ktoś czytając może uznać ten tekst za profanację lub się przestraszyć…ale zawsze jest wolna wola by opuścić stronę i wejść do innego świata bloga… Ja piszę to co widzę i pojmuję z mego tu i teraz- każdy ma wolną wolę by przyjąć lub odrzucić :).

      will-christians-really-live-in-heaven-forever   Rozumiecie już teraz pełniej co miałam na myśli zaczynając ten tekst od słów: możesz spotkać jedynie część Siebie…  W tym sensie tworząc stale poszerzamy królestwo by móc doświadczać siebie w różnych aspektach, nowych, zawsze doskonałych, umiłowanych i wiecznie kochanych, bo Rodzic jest Jeden w Domu i każdy z nas ma to samo pochodzenie oraz dziedzictwo i równe prawa w tym Domu, Królestwie. Wszelkie porównywanie się na zasadzie wyższości, odmienności na minusie czy też negatywność tj nienawiści jest po prostu odrzucaniem swojej łączności z Domem, z jego istotą, z pamięcią, to zapadanie w głębszy sen…a raczej wypaczony straszny sen…koszmar, gdzie każdy człowiek może być twoim wrogiem, zabójcą, czy sędzią… Stąd słynne słowa o niesądzeniu, bo nie znamy i nie widzimy całości obrazu tak jak widać go z umownej góry. Gdy sądzisz kogoś, sądzisz siebie, gdy odrzucasz kogoś poprzez potępienie, potępisz część siebie… Już w poprzednim tekście o projekcji, który łączy się ideologicznie z tym tekstem pisałam o tym jak wydobywać ludzi z tych klatek więzień i jak uczyć się pozytywnie postrzegać nas i nasze połączenia…to wyzwolenie-pojednanie dusz. Poprzez takie postrzeganie ludzi wokół siebie zaczynamy tworzyć obraz jedności, odnawiamy połączenia duchowe, bezpośrednią komunikację (niewerbalną) i dosłownie odbudowujemy Królestwo w nas i wokół nas przywracając je Światłu, czyli budząc się do Prawdy. Prawdy nie da się zabić, da się zasłonić…lub po prostu na nią nie patrzeć…co w zasadzie czynimy-tworzymy świat oddzielenia-alternatywny, w którym naturalny stan pokoju, jedności i radości-współistnienia zastępujemy tym co…cóż widać teraz, czyli każdy sobie rzepkę skrobie.

         Z drugiej strony każdy zapewne ma w swoim życiu choć jedną istotę, którą kocha, nieważne z jakiego powodu, ale bez miłości dusza umiera-bo to jest jej rzeczywistość prawdziwa. I każdy potrafi sobie wyobrazić lub doświadczył w życiu bólu utraty, odejścia takiej osoby… Nikt nie chce tracić tego co niewypowiedziane a co tylko miłość potrafi wyrazić. A gdy coś mu podpowie, że Tego skarbu nie utracił bo spoczywa  tam gdzie jest nienaruszalny i nietknięty w swojej świętości i niewinności, że go dla nas Najwyższe Istnienie przechowuje i przechowa na wieki, chroniąc od wszelkiej krzywdy ? Czy to nie jest myśl, której warto się uczepić, której warto zaufać…bo płynie z najgłębszych pokładów naszej Istoty- tam gdzie prawda nie dyskutuje z ego, rozumem, tylko po prostu JEST.  Rozumiecie? Są takie przesłania, czucie, wiedza, płynąca z najgłębszego poziomu Twojej Prawdy, których nie da się przetłumaczyć na słowa, je trzeba poczuć sobą i wtedy się wie, że to Musi być prawda bo inaczej rzeczywistość byłaby zbyt okrutna…i to już jest pierwszy krok do odkrycia prawdy o Sobie. Nie musisz się godzić na taką rzeczywistość, która jest okrutna, spętana strachem i nienawiścią… Nie musisz. Jesteś wolnym Istnieniem, dziecka Boga żywego – na jego obraz i podobieństwo – z wolną wolą i mocą by się obudzić i tworzyć podłóg własnej nieprzymuszonej woli, w imię miłości, dobra, prawdy, tego co dusza zna jako najwyższe święte Istnienie. W pewnym sensie drogę do domu znajdziemy zawsze, nawet po omacku…gdy zrobisz jakiś dobry uczynek, z serca, coś czego nie rachowałeś i kalkulowałeś, wtedy czujesz, że twoja dusza śpiewa z radości…myślisz że to głupie, infantylne lub niewytłumaczalne… Nieprawda, królestwo ma swoje jak najbardziej logiczne, jasne i pewne prawa, tyle że my je wypaczyliśmy i ego po prostu je atakuje i wyśmiewa, co nie zmienia faktu że są i że ty masz moc by im nadać wartość pierwszorzędną w swoim życiu…tworząc, żyjąc, dając ramie w ramię z nim i nim po drodze do Domu, uśmiechając się do tego co się wspólnie nam przypomina. A dlaczego się nam przypomina? Dlatego, że zaczynamy to szerzyć, rozdawać, pokazywać poprzez siebie innym, w ten sposób nie tylko budzimy innych, ale i siebie. Wszyscy jesteśmy jak komórki jednego ciała, połączeni w doskonałym dziele…  Wszyscy  mamy za zadanie wspólnie podać sobie dłonie i pociągnąć się wzajemnie do Domu. Ukazując innym to co ty już wiesz, widzisz, pojmujesz, poprzez swoje życie, otwierasz siebie na nowy zakres informacji, otwierasz szerzej oczy i zewsząd dociera do ciebie więcej bodźców, więcej jesteś w stanie przyswoić i pojąć, przekazać…niejako tłumacząc na energię- twoje parametry rosną, wibracja się podwyższa, świadomość doznaje oświecenia… Czasem to proces, czasem chwila.

Po co ci coś czego nie możesz wykorzystać, podać dalej, przekazać, podzielić się? Dając szerzysz, mnożysz, oświecasz inne części Siebie, czyli nadal pobudzasz siebie samego do pracy w wielu wymiarach jednocześnie, do wzrastania w Świetle Prawdy… Dlatego najlepsi profesorowie to ci co stale się kształcą, i poznają i są wdzięczni sowim uczniom bo ci są dla nich często najlepszą inspiracją, materiałem do studiów, nauki, drogą do wiedzy, prawdy…

Wszystko jest ze sobą połączone, każda jedna drobinka, część tego świata nie istnieje w oddzieleniu od reszty, wszystko ma swoje przeznaczenie, wyższy sens istnienia, powołanie w miłości…

Są ludzie, którzy kochają psy, koty, różne zwierzątka bo czują z nimi silną więź, są ludzie, którzy kochają roślinki i odnajdują się w nich…osobiście kocham drzewa, i potrafię sobie wyobrazić że moja energia łączy się z ich dostojeństwem i pokojem, majestatem istnienia i stamtąd czerpię inspiracje… Każda roślinka ma specyficzną energię i o czym innym będzie nam ‘opowiadać’, tylko się otwórz na nią i posłuchaj wnętrzem…połącz się…potrafisz to…zawsze potrafiłeś…to naturalne w Królestwie… Kochani, kochajmy to co wkoło nas a jeśli to trudne to choć szanujmy, bo to jest część Świętego Istnienia i twoja wyższa część płacze za każdym razem gdy niszczysz to co ma prawo do życia i współistnienia a co pod Twoja ochronę zostało oddane…

         Pojednanie-wyzwolenie-zbawienie – przebudzenie do Prawdy o Sobie… Kochaj Najwyższy Przejaw siebie w każdym człowieku, a wtedy poznasz siebie i jego i odnajdziecie siebie wzajemnie w Domu, w świętym Istnieniu, w Bogu…nie tracąc siebie.

Magdalena

Brak komentarzy