Maj 08 2015

Praca z energią w sferze mentalnej i poza nią

EARTH HEALINGDo pracy z człowiekiem nie potrzeba fizycznej obecności tak jak do wymiany myśli, energii nie jest potrzebna fizyczna obecność drugiej osoby. Wystarczy, że o kimś pomyślimy, poczujemy go przy sobie a już nawiązaliśmy kontakt dosłownie. Czasem druga strona gdy intensywnie o nim, o niej myślimy czy tzw. się grzebiemy może to poczuć- od subtelnych wibracji, uczucia ciepła, stanu emocjonalnego, dyskomfortu aż do bardzo intensywnych odczuć w ciele, zależy co robimy, w jaki sposób i jakie myśli, intencje i uczucia temu towarzyszą, i czy mamy pozwolenie drugiej osoby do tzw. grzebania się w jej energetyce.

Nasz świat jest jak wielobarwna tkanina utkana z różnych nici, przeplatają się w niej nasze myśli, emocje, uczucia, intencje, nasza energia, każda nic jest trochę inna, razem tworzą wzory, odcienie, obrazy… Niektóre kolory się kłócą, inne idealnie współgrają, nasze myśli jak ta tkanina tworzą rzeczywistość w jakiej się poruszamy, żyjemy, splatają się z innymi myślami uczestników życia, i wpływają na siebie wzajemnie. W trakcie tworzenia splotu zdarzeń jedne myśli są bardziej dominujące, inne mniej, jedne wykuwają swoje jakby piętno, odbijają się trwale na naszym twardym dysku, inne blakną z czasem, jeszcze inne nie dotykają nas wcale, jakby przepływają po powierzchni nie zapadając w pamięć. Każde słowo, myśl, wibracja wysłana z określoną intencją do określonego odbiorcy, przy szeroko otwartych bramach( gdy umawiamy się np. na konkretną pomoc, albo gdy jesteśmy wystarczająco otwarci na druga osobę- ufamy lub kochamy, szanujemy, wierzymy w dobre intencje-czyli wpuszczamy w swoją przestrzeń) wywiera realny wpływ na energetykę, przestrzeń danej osoby, co za tym idzie na jej życie i kreacje określonych zdarzeń w jej życiu, poprzez przemianę świadomości.

Sceptycy twierdzą, że jeżeli ktoś nie wierzy to przekaz nie zadziała…. Nie do końca tak to jest. Gdyby to była prawda wówczas któż by się bał tzw. klątw, uroków i tzw. czarnej magii. To ta sama przestrzeń działania tyle, że intencja, świadomość i hmmm ‘drużyna’ inna. A skoro boisz się, że ktoś ci zaszkodzi czarną magią, złym okiem, jakąś klątwą czy innymi gusłami, to znaczy że wierzysz, tyle że na zasadzie odwrotnej, w to gorsze raczej niż dobre. Dobra energia, jej wpływ o ironio, jak wszystko w życiu co nie jest nachalne, nie łamie bez pytania naszych granic, nie narzuca się z krzykiem, jest lekceważona, wyśmiewana i nie doceniania. Dlaczego? Bo działa subtelniej, bo wymaga współpracy, tak wymaga otwarcia się na jej zbawienny wpływ, wymaga chęci do pracy nad sobą, pokory, pracy nad swoją świadomością i życiem. Przemiany trudnych kodów zachowania, nieraz całej bazy moralnej, etycznej na jakiej zbudowaliśmy życie…a gdy już dochodzimy do skruchy, przepraszania czy kajania, to wtedy zazwyczaj słychać: o nie nie, co to to nie, bez przesady…i tak czasem pomoc utyka w martwym punkcie. Bo można stać i przesyłać energię, robić i pomagać, modlić się i prosić…ale bez chęci ruszenia małym palcem z drugiej strony, choćby podania dłoni żeby pójść i popatrzeć razem co możemy zdziałać, jak odbudować ten dom… niewiele da się zrobić.

Energia myśli działa realnie i jest jakby rysunkiem technicznym, planem, wypadkową tego co naszkicowaliśmy dla siebie w połączeniu z intencją. Przy silnym wsparciu emocjonalnym czy uczuciowym taka myśl jest wstanie wykreować szybko silne zdarzenia…natomiast gdy energia myśli kłóci się z energią emocji, uczuć lub naszą główną intencją, wówczas mogą się dziać nieprzewidywalne i nie do końca bezpieczne rzeczy. Na przykład gdy kreujemy dla siebie jakieś zdarzenie z udziałem osób trzecich, które są uczestnikami zdarzenia, a nie do końca godzą się na przydzielone im role- i mają do tego zupełne prawo jako równoprawni uczestnicy zdarzenia, życia- na siłę próbujemy pomimo ich sprzeciwu wymusić swoje wersje, wówczas energia może się rozładować w nieprzewidywalny sposób dla wszystkich. Chciejstwo jednej strony i drugiej (ogrom energii włożonej w wykreowanie zjawiska) potrafi rozładować się w niekorzystny sposób –znaleźć ujście – np. na sprzętach domowych- i to jeszcze łagodna forma- gorzej gdy wykreuje jakąś kolizję lub inny wypadek na ciele… Nie ma sensu spierać się kto jest silniejszy lub kto co komu ma udowodnić, najlepiej w życiu stosować jedną zasadę: poszanowania innych uczestników zdarzeń. Każdy ma prawo odmówić udziału w naszym wyimaginowanym świecie i kreować podłóg własnej woli, o ile nie narusza to czyjejś prywatnej przestrzeni-wolnej woli, nie krzywdzi drugiego człowieka.healing

Ale wracając do energii myśli, uczuć, do pracy w przestrzeni mentalnej z człowiekiem bez dotyku, bez potrzeby spotykania się w tzw. cztery oczy… Osobiście uważam, że można pracować na dwa sposoby (może jakiś ekspert nazwałby to inaczej, może bardziej fachowo- ja nie jestem mistrzem wzniesionym ani profesorem- nazywam rzeczy jak czuję, jak przez siebie na tym etapie rozwoju pojmuję, podłóg mego poziomu świadomości- jak ktoś się nie zgadza wolna wola szukać innych źródeł informacji), na dwóch poziomach jakby…tak to sobie uproszczam w nazwie. Jeden to poziom mentalnej wizualizacji, pracy poprzez obraz myślowy, poprzez narzucanie myślą pewnych schematów…trochę jak metoda Silvy, można wypracować sobie również własny jakby schemat konspekt takiego zabiegu w myślach i mieć go doskonale opracowany. Jedni korzystają tu z kartek i rysunków, biogramów, inni ze zdjęć, inni z np. pluszaka , lalki- czegoś co namacalnie mogą wziąć w ręce i posłużyć się tą maskotka jak tzw. fantomem danej osoby (osobiście używam kartki, pluszaka do pracy z dzieckiem:)). Można skupić całą energię myśli na konkretnym procesie i powtarzać od początku, np. diagnoza energetyczna, oczyszczanie, naprawianie, uzdrawianie, zamykanie… Każdy ma jakąś technikę. Bądź można spróbować wyłączyć tzw. mechaniczne, schematowe myślenie i spróbować poczekać co przyjdzie, jaka informacja, jakie prowadzenie, zapytać: jaka metoda pracy będzie dziś najlepsza, jak z tym człowiekiem na dziś pracować, co jest najważniejsze, i pozwolić się poprowadzić. Zawsze jakiś obraz się pojawia, jakieś odczucie, jakaś myśl przewodnia, zawsze gdzieś nas ręce powiodą, zawsze nasza energia jakiś obraz odczyta i otrzyma wskazówkę, gdy w dobrej wierze prosi i z szacunkiem powierza się płaszczyźnie duchowej. Wtedy nie ma reguły od czego zacząć, schematu jak coś ma wyglądać ani gdzie się pokaże problem. Może pokazać się absolutnie wszystko, pozornie absurdalny obraz, który okaże się kluczem do zjawiska-problemu, główną przyczyną w losie, kodach życia zapisaną, która blokuje danego człowieka. Jednak to praca wymagająca stanu czystości, czyli braku pomieszanych stanów emocjonalnych, lękowych, czystości intencji, uczucia miłości, jeśli jesteśmy wstanie takie przywołać na dany czas, oraz spokoju i ufności duszy. Wówczas na czystej, przejrzystej tafli naszego wewnętrznego ja jesteśmy wstanie ujrzeć obraz nie zafałszowany naszym obrazem myśli czy emocji… A gdy już go widzimy możemy z nim pracować modlitwą, uczuciem wyższym, światłem duszy… To uzdrowienie na głębokim poziomie… I choć jego skutki nie zawsze muszą być widoczne w spektakularnych zjawiskach już natychmiast, to na pewno mają wpływ na życie te tu i nie tylko, również te ponad wcieleniowe, wielowymiarowe, na świadomość i drogę osoby, która ze szczerą intencją pracy nad sobą i szacunkiem wobec istnienia odbiera taki przekaz. Takie uzdrowienie może mieć tak wielowymiarowy i głęboki wymiar, że może rozszerzyć się w skutkach na całą linię rodową (naszych przodków i potomków, którzy przerabiali z różnym skutkiem podobny wzorzec lub mieli za zadanie przerobić w kolejnym wcieleniu), na nasze ja w innych wymiarach istnienia… To wielość Dobroci dla wielu Istnień, i choć nie widzimy do końca wszystkich powiązań i skutków, to konsekwencje są odczuwalne w naszym tu i teraz, w materii, w odmiennym zachowaniu, w łagodności losu, w zaskakujących przemianach w otoczeniu, zdarzeniach losu, które nazywamy przypadkowymi, lub łutem szczęścia. Tak to wygląda z zewnątrz.

Jako osoba pracująca z energia reiki i po części z wahadłem, sprawdziłam na sobie, że mogę się czyścić ile dusza zapragnie:), ale przy nieprzepracowanym wzorcu, przy braku zmiany świadomości, przy niestety niechęci do przepracowania konkretnej postawy życiowej, niektórych rzeczy nie da się ruszyć… Czasem trzeba podejść i spojrzeć drugiemu człowiekowi w oczy i powiedzieć przepraszam, głupio zrobiłem, wstyd mi i jakoś źle to wyszło, chcę to naprawić… i to oczyszczenie, które działa cuda… Nie da się pomachać rękoma, wyobrazić sobie pięknej krainy i kąpieli w oczyszczających źródłach a potem wyjść na zewnątrz i powiedzieć- no dobra sprawa załatwiona ja już się poczyściłem a czy tamten drugi czuje się ok to mnie guzik obchodzi…moja dusza jest czysta bo się wykąpałem. A jutro kolejna myśl: może kopnę kogoś innego kto mi wejdzie w drogę skoro tak łatwo się czyści tzw. karmę… Na wszystko trzeba umieć spojrzeć z dystansem i postarać się pojąć w głębi siebie. Duchowa płaszczyzna może bardzo wiele, ale nie naruszy świętych zasad, nie poprze nieprawdy, nie da się z nią targować, ani wykupić długów za ‘marne grosze’. Jeśli twoje łzy są na pokaz a w duszy nie zrodzi się choćby cień żalu czy współczucia to na próżno się starasz… Niestety uświadamianie sobie pewnych prawd z reguły jest trudne i wymaga pokory, umiejętności przyznania się do błędu, przeproszenia, lub choćby przyznania w duchu z naciskiem na szczerze: ‘mea culpa’, czas się zmienić, postarać się wykuć inny wzorzec postępowania…

Myśli są realne i mają realny wpływ na nasze życie, przekuwają się na plany, słowa, wydarzenia, losy ludzkie… Dlatego powinniśmy bardziej pilnować naszych myśli, intencji, uczuć jakie wysyłamy, kogo w nie wplatamy. Zdarza się, że niepotrzebnie, nieopatrznie wysłana myśl, połączona z dużym chciejstwem i silną baza emocjonalną wybucha dosłownie jako przykre zdarzenie, które odbija się np. na ukochanych członkach rodziny.. Niedawno poprzez swoje chciejstwo wykazania mojej racji, moja córka potknęła się i nabiła sobie porządnego guza-krwiaka na głowie… A ja chciałam tylko komuś udowodnić, że nie ma racji i że jak się mała potknie to przybiegnie jak zawsze do mamy po przytulenie ….i ups słowa same popłynęły, w ciągu pięciu minut kreuje się zdarzenie… a ja już wiem, że nie upilnowałam własnej energii myśli, kreacji…Tak to działa, tylko nie zawsze umiemy połączyć zdarzenia z konkretną myślą, która je wywołała, lub w bardziej złożonym przypadku z wypadkowymi myśli różnych uczestników danego zdarzenia. Sprawa się zdecydowanie komplikuje gdy włącza się chciejstwo u większej liczy osób i każdy ma swoją rację… Dlatego gdy dzieje się coś trudnego, przykrego, a coś się wali nam na głowę, nawala samochód, spada żyrandol z sufitu rozbijając wszystko w drobny mak, to warto zamiast obwiniać mechanika, czy innego fachowca zastanowić się jeszcze nad głębsza przyczyną zdarzeń, popatrzeć na drugie dno… Uważam- i to też moja prywatna opinia, że najbezpieczniej jest zawsze powiedzieć w duchu przepraszam i pokajać się zanim zacznę obwiniać cały świat o niesprawiedliwość, bo znając podstawowe zasady działania energii, świata, wiem, że niestety nic nie dzieje się bez przyczyny a my rzadko jesteśmy tzw. niewinnymi uczestnikami zdarzeń, a właściwie to nigdy. W ten czy inny sposób, na tym lub innym poziomie, w tym lub wielu życiach nasza energia wplątała się w jakiś sposób, zaangażowała w dane zdarzenie-problem, poparła jakąś opcję, przyjęła jakieś stanowisko lub wytworzyła jakąś sytuację… A skutki czasem są widoczne natychmiast a czasem po latach, a czasem ciągną się przez życia i na pokolenia. Dlatego zawsze warto przeprosić jeśli nie w cztery oczy to w duchu, przed Bogiem, szczerze…i to będzie prawdziwe na ile ty w prawdzie będziesz wstanie to uczynić.

Podtrzymywanie myślą niedoskonałych obrazów jest tym co napędza świat jaki widzimy teraz, w jakim żyjemy na dziś. Dlatego w filozofii Wschodu czytamy żeby zamieniać każdą niedoskonałą myśl na wyższą, doskonalszą, zacierając tym samym jej obraz… Myśli kreują rzeczywistość i to w jakiej wersji rzeczywistości będziemy żyć w dużej mierze zależy od myśli jakie jesteśmy wstanie wytworzyć, od ich wibracji, potencjału doskonałości jaki w sobie niosą. Gdybyśmy byli wstanie utrzymywać przed sobą tylko doskonałe obrazy-myśli, wówczas przestalibyśmy funkcjonować w świecie znanym nam teraz a przenieślibyśmy się w inny wymiar bytowania, gdzie cuda są częścią życia, gdzie ciało to nie przeszkoda ale piękna i doskonała forma wyrażania i przejawiania doskonałej kreacji, odczuwania piękna, miłości, jedności, współbycia razem… I tak wiele wiele więcej. Niestety sztuka podtrzymywania świadomością jedynie doskonałych myśli, obrazów, przy wzniosłych uczuciach i czystych intencjach, przy opanowanych emocjach…jest niełatwa, a my mamy przed sobą jeszcze kawałek drogi.

Fakt jest jednak faktem, że ta siła jest realna i do naszej dyspozycji, a my możemy już teraz korzystać z niej dla naszego i wspólnego dobra przy uświadomieniu sobie jej istnienia, i pewnych podstawowych praw działania energii myśli, uczuć, przy otworzeniu się na ten aspekt poznania i chęci świadomego kierowania swoim życiem, losem.

Czym jest więc uzdrawianie bez kontaktu fizycznego, czym jest tzw. mentalne uzdrawianie, czym jest duchowe uzdrawianie? Jest tym co po prostu Jest, tyle że najpierw potrzeba trochę wiary, potem troszkę zaufania, a potem przychodzi pora na uznanie, czyli uświadomienie sobie, że to prawda, i staje się ona faktem tak oczywistym jak powietrze, którym oddychamy choć go nie widzimy.

Magdalena

Brak komentarzy